Tytułem wstępu.

To nie blog. To portal. A właściwie część multiportalowej platformy o nazwie - "Nie Dla Opornych".
To nie blog, to galeria sztuki. O tyle wyjątkowa, że nie posiadająca ograniczeń w przestrzeni.
To nie blog, to portal bliźniaczy do Nauki Nie Dla Opornych. Oaza w mętnych wodach rzeczywistości.
Znajdziesz tu drogi czytelniku poezję, prozę, muzykę i inne dziedziny sztuki nieskrępowane istnieniem w formie atomów. W pełni dostępne choć zachęcające do wsparcia ich autorów.
Mamy nadzieję, że podróż po dziedzinach sztuki dostępnych na tym portalu będzie dla ciebie wytchnieniem od rzeczywistości i wyjątowym doświadczeniem, bo nie silimy się tu na żaden rodzaj pozy, nie epatujemy i nie przymuszamy do obcowania z marketingowo efektywnym dziełem.

Bliżniaczym naszym portalem jest Nauka Nie Dla Opornych oraz strona na Facebooku zbierająca posty i komentarze z obu tych portali.
Mamy nadzieję, że w tym powolnym, pełnym refleksji nurcie znajdziesz miejsce dla siebie.
Miłego przepływu!


ps. Przy każdym z artykułów znajduje się miejsce przeznaczone na promocję autora. Zachęcamy was do odwiedzania umieszczonych tam odnośników. Portal nie ma charakteru zarobkowego. Odwdzięczamy się więc autorom możliwością popularyzacji ich nazwiska i ich dzieł.
Ponadto nie wstawiamy samodzielnie materiałów filmowych i muzyki do internetu. Istniejące już w sieci materiały zostały jedynie przelinkowane tak by odnośniki nie straciły na aktualności.



Artykuły według kolejności:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poezja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Wiersze - Elizabeth Bishop - Jedenaście wierszy


Literatura Na Świecie 12/2000

W 2000 roku w Literaturze na świecie ukazał się przegląd amerykańskich poetów pierwszej połowy XX-go wieku - poczynając od Wallace Stevensa (1879-1955) a kończąc na James'ie Tate (ur. 1943). Różne to poetyki i różne wiersze. Najbardziej jednak ważkim, moim skromnym zdaniem, było umieszczenie w tym zestawie jedenastu wierszy Elizabeth Bishop. Nie tyle nawet ze względu na jej wagę (jako poetki) dla lieteratury amerykańskiej - Bishop uznawana jest za jedną z najważniejszych poetek anglojęzycznych XX w. - ile ze względu oczywiście na fantastyczne tłumaczenie  Andrzeja Sosnowskiego  i samą poezję autorki.
Wiersz "Floryda" to być może jeden z najlepiej przetłumaczonych wierszy tej autorki, z zachowanym i znaczeniem i brzmieniem oraz rytmem oryginału. Wiersze Bishop... Co tu dużo mówić. Nie poczujecie jak wciągające, jak frapujące są, dopóki sami ich nie przeczytacie.
Niech poezja sama mówi za siebie.
Miłego czytania!
Citronian-Man

ps. cały numer Literatury Na Świecie z wierszami Jamesa Tate'a, Wallace Stevensa, A. R. Amonsa i Charlesa Reznikoffa oraz wieloma analizami i tekstami krytycznymi warto zamówić u źródła. Link do wydawnictwa i odpowiedniego numeru tutaj, oraz na dole postu.
----------------------------------------------------------------

Floryda

Stan o najładniejszej nazwie,
stan pływający w solance,
związany poszyciem korzeni namorzynów,
które znoszą za życia sterty ostryg,
a martwe obrzucają szkieletami białe błota
w kropki jak wybuchy bomb, zielone wzgórki
jak kule bombard puszczające trawę.
Stan pełen esowatych ptaków, błękitnych i białych,
i histerycznych ptaków goniących resztkami skali,
niewidocznych w napadach szału.
Tanagry zażenowane swoją galą
i pelikany uwielbiające błazenadę;
dokazują śmigając między wyspami mangrowe
na mocnych prądach przypływów i odpływów,
i sterczą na wąskich plażach susząc złote skrzydła
w słoneczne wieczory.
Monumentalne żółwie, potulne, bezradne,
mrą i zostawiają skorupy obrosłe pąklami
i duże białe czaszki z krążkami oczodołów
dwukrotnie większymi niż nasze.
Palmy klekoczą w równomiernym szkwale
jak dzioby pelikanów. Spada tropikalny deszcz,
aby odświeżyć sznury nizanych przez przypływ
blaknących muszelek: Łza Hioba, Chiński Alfabet,
Niewieście Uszka, przegrzebki, rzadka Junonia -
złożone jakby na szarej szmacie zgniłego perkalu,
na spódnicy pogrzebanej indiańskiej księżniczki;
one tę monotonną, bezkresną, obwisłą linię brzegu
dyskretnie inkrustują.


Z górą trzydzieści myszołowów kładzie się teraz w dryf
nad czymś, co wypatrzyły w trzęsawisku,
opadają niżej i niżej, kręgami w dół i w dół,
jak płatki kamienia w imbryku.
Dym leśnych pożarów sączy piękne błękitne ekstrakty.
Zwęglone pniaki i pnie drzew powleka aksamitna czerń.
Moskity
ruszają na żer, nucąc okrutne obligato.
Po zmroku świetliki nanoszą mapę firmamentu na bagna
aż do wschodu księżyca.
Zimna biel bez blasku, światło jak oędynarn^ plecionka,
i cały niechlujny, zepsuty stan tonie w czarnych kleksach,
zbyt rzadko rozsianych, i ohydnych bielach; najpodlejsza
widokówka z samym sobą.
Aligator, który ma pięć różnych sygnałów -
przyjazny, miłosny, godowy, wojenny i ostrzegawczy -
skomle i gada w krtani
indiańskiej princessy.

środa, 27 lutego 2013

Poezja - Patricija Śmit - wiersze


Literatura na Świecie 1-2/2005


Przedstawiamy wiersze litewskiej poetki urodzonej w 1956 roku niedaleko Olity na Litwie. Patricija Śmit jest autorką dwóch tomów wierszy: Tubalas pasaulis (Doskonały świat) i Fotoblyksnis sauletą dielą (Błysk flesza w słoneczny dzień). W Polsce wiersze tej poetki są praktycznie niedostępne. Literatura Na Świecie dała nam kilka lat temu wyjątkową okazję obcowania z tą ciekawą poezją - poezją zbudowaną na świetle, obrazie, prostocie i konkrecie a przy tym niezwyke frapującą.
Gorąco polecam.
Citronian-Man

----------------------------------------------------------------


Pisanie biografii 
                                                                                                   
jesienią, co dawno minęła
będę sekretarką
w szkole muzycznej na prowincji
zapiszę imiona i nazwiska dzieci
śpiewających w chórze oraz imiona rodziców
niektóre mieszkają daleko na wsi
nigdy nie grały na fortepianie
to też będzie teraz moim życiem 
szybko przeleci wrzesień
ostygną żółte deski pomostu nad jeziorem
pod flanelową koszulą - ciepłe śniade ciała dzieci
lekkie buciki nasiąkły rosą
zimną jesienią dzieci śpiewają raźno
w wysokiej żółtej kamienicy
para z gwiżdżącego czajnika
żółty kwiat lipy z miodem
na chrypę dziecka
topi się lód          
                                ,
Z tomu Tobulas pasaulis, 1999

sobota, 23 lutego 2013

Poezja - Hadžem Hajdarević - wiersze


Literatura Na Świecie 5-6/2003



Przedstawiamy wiersze bośniackigo poety i prozaika - Hadžema Hajdarevića. Wiersze pierwotnie ukazały się w Literaturze Na Świecie w numerze poświęconym Bośni i Hercegowinie.
Czytelnik napotka tu osobny świat poetycki przedstawiciela Bośni, kraju przypominającego „trójdzielny” archipelag, i jednej z jego religii, islamu, otwartej na Śródziemnomorze i Europę. Bośnia Hajdarevicia to kraj leczący się z wojennych ran, zielonomodra ziemia lesistych gór i rzek, daleka, a jednak rodzinna, swojska.
Świetne wiersze. Warte każdej spędzonej z nimi chwili.
Polecam.
Citronian-Man
----------------------------------------------------------------

Beduin radzi synowi

Śmierć ma kolor dzikich pomarańczy. Dlatego
zamknij oczy, kiedy je obierasz i jesz
i kiedy nagle czujesz zapach
ich przewrotnego kwiatu...

Śmierć się kryje w dwusiecznym świetle
kapiącym z otwartego oka pomarańczy.

Od ich powabnego koloru i słodyczy
do ust napływa ślina, ich skóra
to koszula diabelska, a gęsty lepki sok –
to złozębny uśmiech demona.

Z ich powodu nigdy nie przyjdzie zbawienie,
a ptaki pustynne będą z naszych kiszek
wydziobywać ich pestki.

Pomarańcze mogą nas szpiegować na każdym
kroku, mogą się zamieniać
w inne owoce i żądze, zdolne z łatwością
rozerwać wniebowzięte ciało.

(Dziecko wpadło do studni, jedząc pomarańcze. Mężczyzna zawył
jak wilk pustynny, gdy wszedł na drzewo pomarańczowe. Kości
umarłego przenosiły się z jednego grobu do drugiego, gdy
zuchwalcom kapał po płytach nagrobnych sok z pomarańczy...)

Unikaj dzikich pomarańczy
a nawet myśli o ich
gładkoskórej słodyczy: tak zwabione mogłyby
rzucić nasiona w twoją
jeszcze zieloną śmierć.

piątek, 22 lutego 2013

Poezja - Marcin Małecki - Wiersze z Debiutu i Nie Tylko


Akcent, 2009

Nie będę wiele pisał o wierszach Marcina Małeckiego. Warto tylko wspomnieć, że jego wiersze opublikowane w Akcencie uznane zostały, przez Wacława Tkaczuka, za jeden z najciekawszych debiutów 2009 roku. Podpierając się zatem innym autorytetem zachęcam do zmierzenia się z nimi.
Citronian-Man
----------------------------------------------------------------


12. 02 Listwianka – Koty. Jadis.

Przypomina mi się Imre Nagy patrzący prze okno
burany wypełnione żywym wiatrem idą w jego głowie
śnieg mówi do niego
wystawia przecinki luf
jęczą kropki myślniki
pauzy zawodzą białym szumem
Imre Nagy siedzi
w oddali terkot
nowego języka

przychodzi mi do głowy ten obraz
kiedy język strzela słowem druzz-ja
rybacy spluwają między walonki wystawiają przecinki zębów
słychać jęki idących w górę torosów ich przeciągłe „ę” i „tia”
ich zmyślone kropki
język sam powtarza i budzisz się z karabinem w ustach

Imre Nagy
pojawia się w takie dni daleko na lodzie
idzie
ze związanymi rękami